środa, 28 sierpnia 2013

Domowo, analogowo

Praktica ciągl dalszy









Śniadania na balkonie to moje ulubione letnie momenty.

Breakfasts on the balcony are my favourite summer moments.

25 komentarzy:

  1. Za każdym razem, gdy widzę w sklepie te malutkie foremki jak na ostatnim zdjęciu zawsze mam na nie ochotę, a w końcu nie kupuję nigdy, bo zdaję sobie sprawę, że chyba są dla krasnoludków :))) Pieczesz w nich często i czy da się nie zjeść od razu co najmniej 3? :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w nich piekę creme brule i mam tylko dwie, to dla bezpieczenstwa, bo 10 też byłabym w stanie pożreć :)
      P.S. jeszcze raz serdecznie Ci gratuluję ;)

      Usuń
  2. Ładnie! To z kwiatkami jest śliczne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kwiata wychodowałam z nasionek :)

      Usuń
  3. delikatnie zgaszone kolory, ostatni podoba mi się, bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super!Gosiu, a jak tam przygotowania do Wielkiego Dnia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Przygotowania hmmm... zaawansowane :) lekki stres też się już pojawia...
      No a jak u Ciebie? Jak to jest - być żoną? :) kiedy szersza relacja na blogu, czekamy!
      Tobie również jeszcze raz serdecznie gratuluję, kurczę, dwie młode mężatki u mnie w komentarzach :)

      Usuń
    2. U mnie też było nerwowo. Do samego końca. Jeszcze przed kościołem wisiałam na telefonie do księdza (Nasz znajomy) czy dojedzie, bo już za 5 minut się zaczyna ;-)
      Na szczęście wszystko się udało, ksiądz dojechał, ja mimo, że o mało nie zasłabłam w kościele (nagle zrobiło mi się słabo, duszno, nogi jak z waty - eh... te emocje) dałam jakoś radę, K. pod koniec puściły nerwy z całego tygodnia i stres uszedł z płaczem. Jak wychodził z kościoła i zobaczył tyle ludzi, znajomych, którzy przyszli z Nami świętować troszku się rozkleił :-)
      A jak to jest być żoną? Pięknie! ;-) Dziś odebrałam odpis aktu małżeństwa, złożyłam wniosek o dowód. Tylko do nowego nazwiska jeszcze trudno się przyzwyczaić.
      Nie wiem czy będzie jako tako relacja na blogu - jeśli chcesz mogę coś wysłać na maila - bo na zdjęciach są tez inne osoby i nie wiem czy życzą sobie być na blogu :-) Jak będę mieć z sesji to wtedy na bank się pochwalę :-)

      Usuń
    3. Cudownie to brzmi :) I ten rozklejony Pan Młody :) Ja się sama strasznie boję, że będę ryczeć. Podeślij mi coś koniecznie! Podam Ci maila.

      Usuń
  5. wyszły super ;)
    chwytaj te letnie momenty bo coraz szybciej uciekają ... ale będą jesienne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jesienne czekam w tym roku bardziej, niż na jakiekowiek inne :)

      Usuń
  6. No, bo gdy jesienią wiatr zawieje, śniadanie może przelecieć do sąsiadów...

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie borówki - najchętniej z bitą śmietaną:)
    Subtelne analogi Małgosiu. I apetycznie podane !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To pierwsze analogi od 2004 :) A borówki - u mnie zawsze saute :)

      Usuń
  8. Ale czystości obrazki - dobrze teraz skanują filmy :)
    Aha - obrazki sielskie, anielskie. Panieńskie jeszcze, jak mniemam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ale rozdzielczość niska. Zastanawiam się nad samodzielnym skanowaniem.
      Panieńskie, jeszcze tak :)

      Usuń
  9. Śniadania na balkonie, balkon który się nadaje by jeść na nim śniadanie :)
    Bardzo fajne te analogi, takie analogowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o ogrodzie, może kiedyś.... na razie zasuszam roślinność balkonową.
      Analogowość analogów to cecha, którą ja również lubię ;)

      Usuń
  10. Pierwsze najbardziej mnie urzekło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cuda wychodzą z tego aparaciku!

    OdpowiedzUsuń
  12. genialnie się ogląda takie zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hi! Im Fran, a spanish male fashion blogger. Maybe you like my style and want to follow me

    http://showroomdegarde.blogspot.com.es/2013/08/mother-and-son-forever.html

    This is my facebook page: https://www.facebook.com/pages/showroomdegarde/121926074585642

    OdpowiedzUsuń