poniedziałek, 23 grudnia 2013

Idą święta...

A my wybraliśmy się na jednodniowy wypad do Berlina zobaczyć świąteczne kiermasze. Oczywiście - jak to ja - zapomniałam naładować baterię do aparatu, poniżej więc tylko kilka instagramów.

Christmas is coming and we're off to a one day trip to Berlin to see some holiday markets. Of course I must have forgotten about charging a camera battery, so I'm leaving you with a few instagrams :)

niedziela, 8 grudnia 2013

Analogowe lato z Prakticą


Tego lata wróciłam do fotografii analogowej dzięki wygrzebanej na giełdzie staroci Praktice. Od czasu mojego starego Pentaksa, na którym lata temu uczyłam się robić zdjęcia w trybie manualnym niewiele się zmieniło, trudniej tylko ustawia się ostrość, bo przez te lata dorobiłam się okularów :)
Praktica będzie raczej miłą odmianą, bo nie wyobrażam sobie w tym momencie rezygnacji z fotografii cyfrowej, jej wymiar praktyczny ma jednak ogromne znaczenie. Ale miło było znów naciągnąć kliszę i usłyszeć trzask migawki :)



Last summer thanks to a secondhand Praktica I returned to analogue photography. Not much has changed since an old Pentax that I used to have many years ago and taught myself taking pictures in manual mode. It's only harder to set focus these days as I'm wearing glasses now :)
It's a nice change for a while though I can't imagine quitting digital photography anymore, I value too much it's practical side. Anyway, it was nice to load a film into a camera and hear the click of the shutter again :)



środa, 27 listopada 2013

Tropikalny raj


U nas pierwsze przymrozki a na Mauritiusie wiosna w pełni. Gdy pojechaliśmy tam w połowie września, pogoda była idealna do podróżowania - kończyła się właśnie zima, temperatura wynosiła około 25 stopni i wszystko zaczynało kwitnąć.
W trakcie jednej z naszych wycieczek odwiedziliśmy ogród botaniczny w Pamplemousse (dokładna nazwa tego miejsca to ogród botaniczny imienia Sir Seewoosagura Ramgoolama). Spacer cienistymi alejkami wśród rozmaitych gatunków egzotycznych drzew stanowił wspaniały odpoczynek po szalonym Port Louis :)

Here winter is comming but on Mauritius spring has just started. When we went there in the middle of September the wheather was perfect for traveling - winter ended, the temperature was around 25 C and everything around was blooming.
During one of our trips we went to Pamplemousse to visit a botanical garden (it's full name is Sir Seewoosagur Ramgoolam Botanical Garden). This amazing place gathers together many species of plants characteristic for this part of the world and walking in the shadow of exotic trees was such a relief after crazy Port Louis trip :)



















środa, 20 listopada 2013

Port Louis


Stolica Mauritiusa, Port Louis, to niewątpliwie najdziksze i najbardziej chaotyczne ale i fascynujące miasto, jakie w życiu widziałam. China Town przeplata się z dzielnicą hinduską, w samym środku stoi zabytkowy meczet, na ulicach tłumy ludzi, z których większość zdaje się czymś handlować, trąbiące taksówki, rowerzyści i motocykliści a do tego kolorowe autobusy. Nie zachowało się tu wiele z architektury kolonialnej i miasto wygląda jak poskładane z wielu niezupełnie do siebie pasujących kawałków. Z punktu widzenia podróżnika Port Louis to centralny punkt wyspy, w trakcie naszych podróży odwiedziliśmy je więc kilka razy, ciągle odkrywając w nim coś nowego.

Port Louis, the capital of Mauritius is I guess the wildest, most chaotic but also the most fascinating city I have ever seen. China TOwn just nex to the hindu district with an antique mosque just in the middle, crowded streets, most of the people apparently selling all kind of things, beeping taxis, bikes, motorcycles and colorful buses. Not much of the colonial architecture survived until today and the city seems to consist of different pieces, not exactly matching together.
For a traveller Port Louis is the island's central point and during our excursions we were there several times, every time discovering something new.




Wody kokosowej można się napić na samym środku ulicy/You can have a coconut water in the middle of the street


Można też zjeść przekąskę za kilka rupii: ten pan sprzedaje placki dhal puri, samosy, krewetki w cieście i masę innych, bliżej niezidentyfikowanych ale pysznych przysmaków.
For a couple of rupees you can also have a snack: the gentleman is selling dhal puri, samosas, tempura shrimps and lots of unidentified but delicious treats.


Nie wspominając już o świeżych owocach.../Not to mention fresh fruit...