poniedziałek, 28 września 2015

Niedziela na farmie dyń

Lato minęło, blog porasta mchem a nieopublikowane zdjęcia aż kipią na dysku!

Od ostatniej notki Piotrek zdążył skończyć pół roku i wyhodować dwa zęby, pojechaliśmy na Mazury pierwsze wakacje we troje, odwiedziliśmy też Łódź, Szczecin i Kraków, spędzaliśmy weekendy w plenerze, paliliśmy ogniska, spacerowaliśmy po lasach, byliśmy nad Wisłą i w Łazienkach. Może jeszcze kiedyś uda mi się nadrobić te zaległości, ale tymczasem obiecuję sobie aktualizować bloga na bieżąco. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz... ale może tym razem się uda ;)


Wczoraj wybraliśmy się na podwarszawską farmę dyń (http://farmadyn.pl/) i chociaż Piotrek jest jeszcze za mały na zabawę z tamtejszymi zwierzakami czy bieganie po labiryncie ze słomy, to pogoda nam dopisała i udało się zrobić kilka zdjęć.





Piotrek pooglądał kaczki, kury, prosiaczki i króliki, poznał też cielaczka :)


 







 
 


Dyń było mnóstwo i były przepiękne, dojrzałe i kolorowe, aż chciałoby się kupić przynajmniej po jednej z każdego rodzaju! W końcu do domu wróciła z nami jedna, tradycyjnie pomarańczowa, dzisiaj planuję doczytać, co smacznego mogę z niej zrobić. Pewnie przynajmniej część przerobię na przecier dla Piotrka, który próbował już puree dyni ze słoiczka i całkiem mu smakowało. Ciekawe, czy moja produkcja też przypadnie mu do gustu :)






4 komentarze:

  1. dyniowy zawrót głowy :D
    a mały już taki duży ;)
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. ile dyń! idealna inspiracja do zrobienia zupy dyniowej. lub ciasta dyniowego. mniam!

    OdpowiedzUsuń